W styczniu w Austrii zacznie obowiązywać rozporządzenie dotyczące specjalistycznych profesji. Ułatwi ono dostęp do rynku pracy przedstawicielom 50 zawodów!

Od 2006 r. w Austrii zmniejsza się bezrobocie i zaczyna brakować wykwalifikowanych pracowników. Oczywiście rząd na pierwszym miejscu stawia kształcenie własnych obywateli, jednak podjęte do tej pory środki nie zaspokajają w pełni zapotrzebowania rynku. Do połowy przyszłego roku w ramach “Projektu 10 000″ ma zakończyć się kształcenie 10 tys. austriackich specjalistów w branży metalowej. Planowane jest dalsze zwiększanie nakładów na dokształcanie pracowników. Jednak rąk do pracy brakuje już teraz…

Do tej pory do austriackiego rynku pracy łatwiejszy dostęp mieli obywatele nowych krajów UE, szukający zatrudnienia jako opiekunowie osób starszych i niepełnosprawnych (Pflegern), specjaliści kluczowi (Schlsselkrftem), naukowcy (Forschern) i fachowcy w zawodach: ślusarz (Schweier), tokarz (Dreher) i frezer (Frser). Od maja 2007 r., w ramach zwiększonego kontyngentu zatrudnienia obcokrajowców, urząd pracy wydał ponad 350 pozwoleń na zatrudnienie (Beschftigungsbewilligung). W większości uzyskali je ślusarze. Z końcem września austriacki urząd pracy przygotował zestawienia najbardziej poszukiwanych pracowników. Okazało się, że nad Dunajem brakuje co najmniej 67 tys. specjalistów, głównie z branży budowlanej.

Łatwiejsze procedury
Zawody, które znalazły się na liście nowego rozporządzenia, określane są mianem “Mangelberufs”, czyli stanowisk, na które jest największe zapotrzebowanie. Jeśli w danym zawodzie na miejsce przypadnie nie więcej kandydatów niż 1,5, można mówić o deficycie specjalistów, a co za tym idzie o zwiększeniu kontyngentu zatrudnienia np. dla obywateli polskich.

44-letni Polak zginął w miejscowości Ennsdorf w północnej Austrii w wypadku podczas pracy - powiadomiły służby ratunkowe kraju związkowego Dolna Austria.

Mężczyzna usiłował poluzować pasy mocujące ładunek na naczepie ciągnika siodłowego. Wówczas kilka spośród wypełniających naczepę rur, każda ważąca blisko półtorej tony, obsunęły się na mężczyznę.

Polak zmarł na miejscu, pomimo podjętej niezwłocznie akcji ratunkowej. Zdaniem austriackiej policji, przyczyną wypadku mogły być zaniedbania ze strony osób trzecich.

Europejska Unia Piłkarska rozglada się za wolontariuszami. Chce przyjąć pięć tysięcy wolontariuszy na potrzeby mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii, które odbędą się w przyszłym roku - informuje PAP.

W Bazylei i Wiedniu ma pracować po tysiąc wolontariuszy, a reszta zostanie przydzielona do sześciu pozostałych miast, w których odbywać się będą mecze Euro 2008.

Każdy, kto skończył 18 lat i chce pomóc przy sprawnym przeprowadzeniu przyszłorocznych ME od piątku może się rejestrować na stronie internetowej mistrzostw.

Pierwsza faza rekrutacji skończy się w połowie listopada. Druga rozpocznie się na początku grudnia, po zakończeniu eliminacji. W niej największe szanse będą mieć chętni znający języki krajów, które wezmą udział w turnieju.

Nie ustają protesty polskich podatników pracujących w Austrii. Domagają się oni ponownej zmiany umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania podpisanej między Polską a Austrią. Ponownej, gdyż od 2006 roku (po raz pierwszy w rozliczeniu za 2006 rok) ma zastosowanie nowa umowa podpisana 13 stycznia 2004 r., zmieniająca metodę unikania podwójnego opodatkowania przy rozliczaniu dochodów z pracy najemnej. Przy opodatkowaniu tego typu dochodów zmieniono metodę wyłączenia z progresją na proporcjonalne odliczenie. Ta sytuacja to nic innego, jak powtórka z protestów Polaków pracujących w Anglii. Domagali się oni w ubiegłym roku zmiany umowy i dopięli swego. Od 2007 roku obowiązuje nowa umowa z Wielką Brytanią podpisana 20 lipca 2006 r., która - odwrotnie niż z Austrią - zamiast metody proporcjonalnego odliczenia przy rozliczaniu dochodów z pracy wprowadziła metodę wyłączenia z progresją. Eksperci uważają, że renegocjacja umów międzynarodowych - nawet nowych - chociaż nie jest ani prosta, ani łatwa, to jednak jest możliwa. Determinacja podatników i dobra wola polskiego rządu może spowodować zmianę umowy z Austrią i innych umów, które jako metodę unikania podwójnego opodatkowania przewidują metodę proporcjonalnego odliczenia. Zdaniem doktora Janusza Fiszera, partnera w Kancelarii Prawnej White & Case i adiunkta UW, dziwne jest, że polskie Ministerstwo Finansów, negocjując z Austrią nową umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, zmieniło metodę unikania podwójnego opodatkowania dochodu, zastępując obowiązującą już od 1974 roku korzystną dla podatników metodę wyłączenia z progresją mniej korzystną metodą odliczenia proporcjonalnego. - Właśnie metoda odliczenia proporcjonalnego okazała się tak kłopotliwa dla polskich rezydentów, pracujących w Wielkiej Brytanii, i w wyniku renegocjacji dotychczasowej umowy z Wielką Brytanią z 1976 roku nowa umowa z 2006 roku wprowadziła już metodę wyłączenia z progresją. W przypadku umowy z Austrią postąpiono dokładnie odwrotnie - tłumaczył dr Janusz Fiszer. Jednocześnie dodał, że wydaje się, że po polskiej stronie brak było jednolitej koncepcji podejścia do tej kwestii. - W konsekwencji, niezbędne jest dokonanie kolejnej renegocjacji umowy z Austrią, lecz jedynie w zakresie art. 24 ust. 1 tej umowy, czyli tylko w stosunku do metody unikania podwójnego opodatkowania odnoszącej się do osób mających siedzibę lub miejsce zamieszkania w Polsce i przywrócenie metody wyłączenia z progresją - twierdzi nasz rozmówca.

Na Międzynarodowej Giełdzie Pracy w Łodzi, zorganizowanej przez Wojewódzki Urząd Pracy, przedstawiciele firm ze Słowenii, Austrii i Danii mieli w kim wybierać - pisze “Dziennik Łódzki”. Polacy szukający godziwych zarobków za granicą są gotowi na harówkę, jeden posiłek dziennie, chłód panujący w magazynie kurczaków, godzą się nawet koczować w namiotach przy plantacjach. Ilona Rasińska z mężem Krzysztofem była zdecydowana zbierać w Danii warzywa i owoce. Dwa lata temu przeszła tam chrzest bojowy przy dojeniu krów. Dlatego nie była zdziwiona, że musi zabrać ze sobą namiot, śpiwór, naczynia kuchenne, a nawet odzież roboczą. Zamierza wzorowo zbierać truskawki, by Duńczycy pozwolili jej później zrywać jabłka, choć stawka wynosi 10-15 euro za godzinę. Trzydzieści miejsc dla mieszkańców województwa przygotowali Austriacy - podaje gazeta. Płacą 1580 euro miesięcznie. Sortowanie i pakowanie drobiu w chłodni i to za takie marne pieniądze, to nie jest praca dla pracowników austriackich. Ale dla Dariusza Karolczyka i Grzegorza Sikory jak najbardziej. Mówią, że to dla nich szansa na lepsze życie. Austriaccy pracodawcy uprzedzają, że mogę żądać nadgodzin. Karolczykowi i Sikorze w to graj. Najmniej oblegani byli pracodawcy ze Słowenii szukający malarzy, elektromonterów, stolarzy i zdunów. Ale kto by chciał pracować za 530 euro brutto na miesiąc? Nastroje poprawiły się, kiedy Słoweńcy zamienili brutto na netto i obwieścili, że zapewniają zakwaterowanie oraz jeden posiłek dziennie (za 3 euro) - czytamy w “Dzienniku Łódzkim”.

Ponad 20 z niespełna 100 osób ze Śląska, uczestniczących w polsko-austriackim programie szkoleń i doradztwa zawodowego, znalazło dotychczas pracę dzięki realizowanemu od maja w Katowicach projektowi. To pierwsze efekty zaplanowanego na dwa lata przedsięwzięcia. W środę w Katowicach podsumowano pierwszy etap realizacji współfinansowanego z unijnych funduszy programu. Jak mówią jego realizatorzy, ma on charakter eksperymentalny. Po raz pierwszy w Polsce stosowane są wzorce ocenianego jako bardzo skuteczny austriackiego modelu Fundacji Pracy. Dzięki niemu w Austrii znajduje nową pracę nawet 9 na 10 uczestników programu. My także mamy nadzieję na 90-procentową skuteczność programu. Fakt, że już niespełna pół roku od jego rozpoczęcia prawie czwarta część uczestników ma pracę, jest dużym sukcesem. Przed pozostałymi osobami jeszcze półtora roku uczestnictwa w projekcie - powiedziała PAP rzeczniczka polskiego partnera projektu, Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) w Katowicach, Sylwia Jarosławska-Sobór. Sprawdzone w Austrii Fundacje Pracy to instytucje, wyspecjalizowane w kompleksowej reorientacji zawodowej, doradztwie, pośrednictwie pracy i szkoleniach. Osoby korzystające z ich usług formalnie przestają być bezrobotne. Z rynku pracy przejmuje je fundacja, dzięki której zdobywają nowe kwalifikacje. Najczęściej już w trakcie trwania programu znajdują pracodawcę. Wdrożenie programu w Katowicach to efekt kilkuletniej współpracy śląskiego samorządu z regionem Górnej Austrii. Swoimi doświadczeniami dzielą się przedstawiciele Ogólnoaustriackiego Stowarzyszenia Wspierania Pracy i Zatrudnienia. Dwuletni budżet programu wynosi ok. 2,3 mln zł. Na sto miejsc zgłosiło się ponad 300 chętnych, jednak większość z nich nie spełniała wymaganych kryteriów. Program skierowany jest bowiem nie do osób trwale bezrobotnych, których zgłosiło się najwięcej, ale do zagrożonych utratą pracy, bezrobotnych nie dłużej niż trzy miesiące lub bez stałej umowy o pracę. Ostatecznie szkolenia, które są w toku, rozpoczęło w pięciu grupach 99 osób - 64 kobiety i 35 mężczyzn. To mieszkańcy Katowic i okolic. Jak powiedziała Sylwia Jarosławska-Sobór, na liście beneficjentów programu, którzy uzyskali zatrudnienie, są obecnie 22 osoby. Znalazły one pracę m.in. w handlu, administracji, usługach, budownictwie i drogownictwie, bankowości, poligrafii, telekomunikacji i przemyśle spożywczym. Pierwsze miesiące dla uczestników programu były czasem intensywnej nauki języków i udziału w kursach informatycznych, zajęciach psychologicznych i zawodowych. Następny etap to zaprojektowanie indywidualnej ścieżki kariery zawodowej, uwzględniającej m.in. indywidualne predyspozycje oraz potrzeby rynku pracy.

Marszałek Sejmu Marek Jurek ocenia, że Polska ma w austriackich przedsiębiorcach sojusznika w zabiegach o otwarcie rynku pracy dla Polaków. Jurek przebywa z dwudniową wizytą w Austrii.

Marszałek spotkał się z przedstawicielami zrzeszenia przedsiębiorców. Przedsiębiorcy widzą potrzebę z jednej strony szerokiego otwarcia rynku pracy, a z drugiej rozumieją naszą potrzebę szybkiego rozwoju krajów Europy Środkowej - powiedział Jurek dziennikarzom po rozmowach z biznesmenami.

W austriackich przedsiębiorcach mamy naprawdę ważnego sojusznika w sprawach, które są dla nas istotne: prawo do pracy Polaków w Austrii, możliwość niehamowanego rozwoju gospodarczego Polski i innych krajów Europy Środkowej oraz rozszerzenie UE - dodał.

Jurek zachęcał także przedsiębiorców do większej aktywności inwestycyjnej w Polsce. Mówiłem, że intencją nowego rządu jest stworzenie takich warunków do inwestowania - zarówno dla Polaków, którzy chcą rozpocząć działalność gospodarczą w Polsce, jak i dla inwestorów zagranicznych - żeby Polska była krajem atrakcyjnym - zaznaczył marszałek.

Podkreślił, że członkostwo w UE przyniosło Polsce korzyści, jeśli chodzi o wymianę handlową z Austrią. Jak dodał, Polska ma dodatni bilans handlowy z Austrią, na poziomie ok. 100 mln euro.

W 2005 roku Polska sprzedała do Austrii towary za ok. 1,5 mld euro, a kupiła za ok. 1,4 mld euro. Polska dostarcza do Austrii przede wszystkim węgiel, energię elektryczną, samochody wyprodukowane w fabrykach Fiata i Opla w Polsce, meble i soki owocowe.

W piątek przed południem Jurek odwiedził kościół św. Józefa na Kahlenbergu, gdzie zwiedził kaplicę króla Jana III Sobieskiego. Ze wzgórza Kahlenberg 12 września 1683 roku Jan III Sobieski dowodził zwycięską bitwą z Turkami.

Po południu Marek Jurek ma spotkać się z prezydentem Austrii Heinzem Fischerem.

Marszałek Sejmu Marek Jurek, który przebywa z wizytą w Austrii, przekonywał polityków w Wiedniu do otwarcia austriackiego rynku pracy dla Polaków. Nie uzyskał jednak żadnych konkretnych zapewnień.

Marszałek Jurek spotkał się z przewodniczącym Rady Narodowej (izba niższa parlamentu) Austrii Andreasem Kholem oraz parlamentarzystami tego kraju.

Zachęcałem, aby Austria skorzystała z doświadczeń innych krajów UE, które już otworzyły swoje rynki pracy dla polskich obywateli - powiedział Jurek po spotkaniu.

Khol zaznaczył, że prosił Jurka o “wyrozumiałość w tej sprawie”. Wysokie bezrobocie i sytuacja na austriackim rynku pracy nie pozwalają jeszcze na całkowite otwarcie rynku - zaznaczył. Nie podał także konkretnej daty, kiedy rynek pracy w Austrii mógłby zostać otwarty dla Polaków.