paź
6
Kilkaset ofert legalnego zatrudnienia w Belgii oferowali pracodawcy i agencje pośrednictwa na pierwszych w Brukseli targach pracy dla Polaków. To odpowiedź na zapotrzebowanie zarówno belgijskich firm jak i potencjalnych pracowników - tłumaczą organizatorzy.
Belgijscy pracodawcy są otwarci na pracowników z Polski. To także forma pomocy dla Polaków, którzy są w Belgii i poszukują legalnego zatrudnienia - powiedziała organizatorka targów, Jowita Sokołowska z firmy ADMB International.
Rynek pracy w Belgii pozostaje zamknięty dla Polaków i obywateli innych krajów członkowskich UE z Europy Środkowowschodniej z wyjątkiem wybranych sektorów. Na legalną pracę mogą liczyć m.in. architekci, informatycy, mechanicy, monterzy, inżynierowie różnych specjalności, hydraulicy, murarze, kierowcy, ogrodnicy czy pielęgniarki, a także pracownicy do niektórych pracy sezonowych w rolnictwie.
To tzw. zawody deficytowe, które znalazły się na listach określonych przez poszczególne regiony - tłumaczy Sokołowska. Tacy pracownicy (w sumie kilkadziesiąt różnych kategorii) mogą liczyć na szybkie pozwolenie na pracę, dzięki uproszczonej procedurze.
Na targach obecni byli m.in. pracodawcy z branży budowlanej, sanitarnej, informatycznej, meblarskiej, a także przedsiębiorcy poszukujący kobiet do prac domowych.
Po stronie pracodawców jest ogromne zapotrzebowanie na Polaków, którzy cieszą się dobrą opinią - przekonuje Sokołowska. Jednak osoby o innych specjalnościach niż wymienione na urzędowych listach, na pozwolenie - czyli legalną pracę -praktycznie nie mają szans, gdyż procedura jest żmudna, a pracodawca musiałby najpierw wykazać, że nie jest w stanie znaleźć poszukiwanego pracownika w Belgii.
W Belgii przebywa około 100 tys. Polaków. Większość, jak wynika z nieoficjalnych szacunków, nielegalnie, pracując na czarno. Sokołowska przyznaje, że prawdziwym rozwiązaniem problemu byłoby całkowite otwarcie rynku pracy dla obywateli nowych krajów członkowskich z Europy Środkowej i Wschodniej. To jeden z tematów rozpoczętych po czerwcowych wyborach negocjacji o powołaniu nowej koalicji rządzącej, które trwają w tej chwili między belgijskimi partiami politycznymi.
Jak wynika z czerwcowego sondażu belgijskiej federacji pracodawców FEB, ponad 70% przedsiębiorców opowiada się za pełnym otwarciem rynku pracy. Są za tym głównie przedsiębiorcy z rozwijającej się gospodarczo Flandrii na północy Belgii. Tamtejsze siły polityczne również opowiadają się za otwarciem rynku. Większy sceptycyzm panuje na południu, we francuskojęzycznej Walonii, a także w Brukseli. W belgijskiej stolicy wskaźnik bezrobocia oscyluje wokół 20%.
Na otwarcie rynku zdecydowały się pozostałe kraje Beneluksu: Holandia i Luksemburg, który zniesie restrykcje 1 listopada.
KE konsekwentnie podkreśla, że przybycie pracowników z nowych krajów UE miało pozytywny wpływ na rozwój gospodarczy tych krajów, które zdecydowały się na pełne otwarcie rynków.
Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja po rozszerzeniu UE nie wprowadziły żadnych restrykcji, w pełni otwierając swoje rynki pracy dla obywateli z nowych krajów UE 1 maja 2004 r. Finlandia, Hiszpania, Portugalia i Grecja całkowicie zniosły ograniczenia po dwóch latach, w maju 2006 roku. Włochy zrobiły to w czerwcu 2006 roku, Holandia zaś w maju 2007.
Belgia, podobnie jak Austria, Dania, Francja i Niemcy, mimo pewnych ułatwień w niektórych sektorach, wciąż utrzymuje restrykcje, wymagając od obywateli z nowych krajów UE pozwoleń na pracę.
sie
5
Belgijski sektor budowlany myśli o zatrudnieniu wielu tysięcy pracowników z nowych państw członkowskich Unii, by zrównoważyć brak rąk do pracy w tej dziedzinie - podał dziennik “De Morgen”. Zacytował szefa flamandzkiej konfederacji firm budowlanych Marca Dillena, który powiedział, że w tym sektorze są tysiące wakatów, bo Belgowie nie są zainteresowani nisko opłacaną pracą w budownictwie. Po prostu nie mamy innego wyjścia, jak masowy nabór ludzi z zagranicy - powiedzieł Dillen. W czerwcu Belgia - jedno z ośmiu państw UE, które utrzymały bariery dla pracowników z nowych członków Unii - złagodziła procedury przyznawania pozwolenia na pracę w tych sektorach, gdzie brakuje rąk do pracy. Rząd zastrzegł jednak, że nie zliberalizuje całkowicie rynku pracy z obawy, że Belgowie mogliby utracić zajęcie na rzecz niżej opłacanych pracowników z Europy Wschodniej.
lut
24
Belgia nie otworzy w maju swojego rynku pracy dla obywateli nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej - zapowiedział belgijski rząd. Nie poinformowano jeszcze, do kiedy w Belgii obowiązywać będą takie ograniczenia.
Do końca kwietnia wszystkie stare kraje członkowskie Unii muszą oficjalnie poinformować, czy utrzymają restrykcje ograniczające dostęp do swoich rynków pracy nowym obywatelom Wspólnoty. Wszelkie funkcjonujące umowy przejściowe w tym zakresie muszą być odnowione przed 1 maja lub automatycznie wygasną tego dnia.
Przedstawiciele rządu oceniają, że masowy napływ pracowników z państw Europy Środkowowschodniej, takich jak Polska - którzy godzą się pracować za minimalne stawki - mógłby spowodować wyparcie z belgijskiego rynku pracy samych Belgów.
W związku z takimi obawami przed otwarciem rynku pracy dla obcokrajowców, rząd Belgii zamierza wprowadzić specjalny elektroniczny system rejestracji wszystkich pracowników napływających z zagranicy.
Dominująca w belgijskim parlamencie Flamandzka Partia Liberalna premiera Guy Verhofstadta opowiada się za zniesieniem takich restrykcji dla zagranicznych pracowników, przeciwne temu są jednak mniejsze ugrupowania socjalistyczne.
Z raportu przeprowadzonego na zlecenie Centrum Równych Szans i Przeciwdziałania Rasizmowi (CEOOR) wynika, że w 2004 roku wydano w Belgii ok. 2400 pozwoleń na pracę dla obywateli Polski, Czech, Słowacji, Słowenii, Węgier, Łotwy, Litwy i Estonii. To o prawie pół tysiąca więcej niż w roku 2003.