gru
7
W trzech milionach domów nie będzie choinek. Wszystko przez Duńczyków, którzy posadzili za mało drzewek, a za te, które wyrosły, żądają koszmarnych pieniędzy.
Duńczycy posadzili za mało drzewek i przez najbliższe trzy lata będzie brakować choinek. Bo drzewka były za tanie i leśnikom nie opłacało się sadzić nowych. A teraz, gdy ceny już wzrosły, na kolejne plantacje jest za późno - choinki rosną średnio dziesięć lat.
Stąd w prawie trzech milionach europejskich domów Mikołaj nie będzie miał pod czym zostawić prezentów. Ci, którzy będą chcieli mieć udekorowane drzewko, zapłacą za nie dużo więcej. Dwumetrowa choinka ma kosztować około 150 złotych!
Na szczęście nam kryzys choinkowy nie grozi, bo większość naszych drzewek jest z polskich szkółek, a nie z Danii.
lis
26
To jedno z najdroższych państw w Europie. Przeciętny polski imigrant wydaje tam na życie co najmniej 4000-6000 koron miesięcznie. Mimo to praca, w tym kraju jest bardzo opłacalna. Wysokie koszty utrzymania rekompensują dobre zarobki.
Fachowiec z kilkuletnim doświadczeniem zarobi w Danii ok. 20 tys. koron miesięcznie (netto). Taka pensja pozwoli mu zaoszczędzić 10-12 tys. koron. Daje to co najmniej 5000-6000 zł miesięcznie. Osoba roznosząca gazety dostaje na rękę ok. 12-13 tys. koron. Przy oszczędnym życiu jest w stanie odłożyć 3000-4000 zł. Wszystko zależy od tego, jak dużo wyda na jedzenie i zakwaterowanie.
Dania jest krajem z najdroższą żywnością w Unii Europejskiej. W porównaniu z Polską, ceny są wyższe o 30-50 proc. W zależności od indywidualnych preferencji i zasobności portfela, nasi rodacy wydają na jedzenie 1200-2000 koron miesięcznie. Najczęściej zaopatrują się w tanich supermarketach, takich jak Netto, Fakta, Rema, Lidl czy Aldi. Do najdroższych produktów należą sery i wędliny. Za kilka plasterków szynki zapłacisz 10-12 koron. Najtańszy jest ryż, makaron, mrożone warzywa oraz olej i frytki.
Dużą popularnością cieszą się w Danii mrożone bułki. Po odgrzaniu w mikrofalówce smakują jak świeże. Za 9 takich bułek zapłacisz 7-8 koron.
Jeśli lubisz zjeść na mieście, musisz liczyć się z niemałymi wydatkami. Za małą pizzę zapłacisz ok. 50 koron, cena dużej dochodzi do 100 koron. Najtańszy hamburger w McDonaldsie kosztuje 15 koron. Na kawę lub inny gorący napój z automatu wydasz jakieś 5 koron.
Najtańszym rozwiązaniem jest wynajęcie pokoju. Zapłacisz za niego 2500-3000 koron. W tym przypadku wszystkie opłaty są już wliczone w czynsz. Możesz też zamieszkać w kawalerce. Ceny takich lokali zaczynają się od 3000 koron miesięcznie. Do tej kwoty trzeba jeszcze doliczyć rachunki. 2-pokojowe mieszkanie można wynająć za 6000 koron miesięcznie. Na dom trzeba wydać co najmniej 10 tys. koron.
Sposobem na tanie lokum może być zapisanie się do spółdzielni mieszkaniowej. Wiąże się to co prawda z opłatą rzędu kilkuset koron, ale warto ponieść te koszty. Mieszkając w spółdzielczym lokum nie płacisz opłaty za wynajem, tylko czynsz i rachunki. Dzięki temu zaoszczędzisz 2000-3000 koron miesięcznie. Okres oczekiwania na takie mieszkanie to 6-18 miesięcy. Aby skorzystać z tej możliwości trzeba mieć pozałatwiane wszystkie formalności związane z pobytem w Danii.
lis
14
Około 20 pracodawców z Danii i Finlandii przedstawiło swoje oferty pracy na targach duńsko-fińskich, zorganizowanych w środę w Warszawie. Oferty dotyczyły m.in. sektora metalowego, budownictwa i gastronomii.
Wojewódzki Urząd Pracy, który jest organizatorem targów planuje, że odwiedzi je od 1,5 do 2,5 tys. osób.
Ambasador Danii Hans Michael Kofoed-Hansen powiedział, że ze statystyk wynika, iż w Danii pracuje obecnie około 10 tys. Polaków. Sądzimy jednak, że jest ich więcej - zaznaczył. Większość zatrudnionych jest w budownictwie, przemyśle metalowym, sektorze technologii informatycznych oraz w rolnictwie.
W duńskich przedsiębiorstwach w Polsce zatrudnionych jest obecnie około 30 tys. Polaków. Ambasador Kofoed-Hansen zaznaczył też, że nadal wielu podwykonawców będzie znajdować się poza Danią - w ten sposób będą tworzone nowe miejsca pracy także w Polsce.
Z kolei ambasador Finlandii Jan Store powiedział, że fińscy przedsiębiorcy poszukują pracowników (głównie spawaczy) do sektora metalowego i budowy statków oraz do budowanej elektrowni atomowej. Ponadto poszukiwani są pracownicy w sektorze budowlanym i usługach.
Nasze doświadczenia z pracy Polaków są bardzo dobre: są bardzo dobrze wykształceni, mają bardzo dobry poziom motywacji, można na nich polegać - powiedział ambasador Finlandii. Lepiej szukać pracowników dobrych niż złych i lepiej ich szukać blisko niż daleko. Polacy spełniają oba te warunki - dodał.
Poinformował, że fińskie firmy zainwestowały w Polsce 1 mld euro. W fińskich firmach zatrudnionych jest 10 tys. Polaków. Targi pracy, poświęcone Danii i Finlandii, są trzecimi tego rodzaju - po brytyjskich i irlandzkich.
wrz
20
Jeśli porównać pracę i życie w Anglii do Danii, to tak jakby jechać Trabantem i BMW. Takie zdanie na temat tych krajów ma Adam z Leszna, który w każdym z nich spędził po kilka miesięcy.
To oczywiście bardzo przejaskrawione porównanie. Bo jak przyjrzymy się bliżej, jeden i drugi kraj ma swoje plusy i minusy. Popatrzmy zatem, co do zaoferowania mają Anglicy, a co Duńczycy.
Zarobki
Pracując na Wyspach Adam zarabiał zwykle najniższą krajową stawkę, czyli 5,35 Ł za godzinę. Pracował w różnych miejscach. Najpierw w przetwórni cebuli zbijał skrzynki, później w przetwórni warzyw i owoców czyścił kontenery, ostatecznie trafił zaś do fabryki czekolady. Za 40 godzin tygodniowo dostawałem średnio 250 Ł mówi. Oczywiście nie wszystko można odłożyć. Po odliczeniu wydatków zostawało mu ok. 140 Ł.
W Danii pracował cały czas w firmie kolporterskiej roznosił gazety. Początkowo w przeliczeniu na złotówki zarabiał ok. 5000 miesięcznie. Jednak po pewnym czasie zarobki wzrosły. Kiedy już poznałem dzielnice, trasę itp. praca szła mi dużo szybciej i mogłem przejmować kolejne rejony. Dostałem też podwyżkę opowiada. W ten sposób na rękę dostawał blisko 10 tys. zł miesięcznie! Na życie trzeba było z tego przeznaczyć jakieś 3000-4000 zł.
Co ciekawe, pracował zaledwie 4-5 godzin dziennie. Wszystko dlatego, że wynagrodzenie ustalano zakładając, że praca, którą należy wykonać zajmuje ok. ośmiu godzin. I za tyle płacono. Pracowałem w nocy, za co dostawałem dodatek do pensji opowiada Adam.
Ważnym elementem, który podniósł płacę była ulga podatkowa, którą udało mu się uzyskać po miesiącu pobytu. Z tym również wiąże się pewna ciekawostka. Urzędnik podchodzi do każdego indywidualnie opowiada Adam. Możesz pójść z kolegą z pracy, który zarabia dokładnie tyle samo, a każdy dostanie inną ulgę przekonuje. Wpływ może mieć nawet miejsce zamieszkania. Urzędnik może stwierdzić, że dana dzielnica jest droższa, więc należy się większa ulga. Wszystkie związane z tym formalności załatwia się w urzędzie skarbowym SKAT.
wrz
5
Duńczycy zapraszają polskich pracowników. Nasi sąsiedzi zza morza rozpoczęli akcję, która przekonać ma Polaków, by nie bali się wyjazdu.
Ambasador Danii Hans Kofoed-Hansen przekonywał na konferencji prasowej, dlaczego warto wyjechać do jego kraju: czeka u nas dobra praca i dobre płace, rynek pracy nie jest rozregulowany, a życie w duńskim społeczeństwie jest bezpieczne. Dania jest blisko, a firmy poszukujące pracowników, mają doświadczenie w zatrudnianiu obcokrajowców.
Dania w przeciwieństwie do wielu krajów na świecie nie narzeka na problem bezrobocia. W ostatnich latach problemem jest brak rąk do pracy. Bezrobocie jest na najniższym w historii poziomie i wynosi 3,3%, oznacza to, iż Dania potrzebuje 100 tysięcy nowych pracowników.
Do Polski przybędzie autobus, w którym duńscy eksperci do spraw rynku pracy przekonywać będą Polaków do wyjazdu za morze. Autobus ten jak mówi Soren Jorgensen z duńskiej ambasady będzie pełen ofert pracy, odwiedzi pięć miast północnej Polski, w pięć dni, już od poniedziałku. Będą to: Szczecin, Gdańsk, Olsztyn, Toruń i Poznań.
Duńczycy poszukują przede wszystkim wykwalifikowanych pracowników sektora budowlanego, przemysłowego oraz usług. Poszukiwani są także inżynierowie.
Ambasador Hansen wyraził nadzieję, że z Polski nie wyjadą wszyscy budowlańcy, bo Duńczycy chcieliby grać na naszych boiskach na piłkarskich mistrzostwach Europy w 2012 roku.
wrz
5
Od poniedziałku rusza akcja, podczas której pracodawcy z Danii przedstawią Polakom oferty pracy. W pięciu polskich miastach pojawi się tzw. mobilny autobus, w którym zainteresowani dowiedzą się o warunkach zatrudnienia w Danii. Na cudzoziemców czeka w tym kraju ponad 100 tys. wolnych stanowisk.
Autobus kolejno odwiedzi Szczecin, Gdańsk, Olsztyn, Toruń i Poznań - poinformowano na środowej konferencji prasowej w ambasadzie Danii w Warszawie.
Podróżujący autobusem doradcy Europejskich Służb Zatrudnienia, przedstawiciele duńskich firm i pracownicy polskich urzędów pracy będą informować Polaków o warunkach zatrudnienia i życia w Danii. Zainteresowanym pomogą wybrać odpowiednią ofertę pracy.
Poszukujemy przede wszystkim pracowników sektora przemysłowego, usługowego i zdrowotnego - powiedział dziennikarzom Soren Juul Jorgensen z duńskiej ambasady. Dodał, że wymagana jest znajomość języka angielskiego lub niemieckiego.
Jak poinformowano, pracownik sektora przemysłowego w Danii w ciągu miesiąca zarabia średnio 13 tys. zł netto.
W Danii cudzoziemcy mogą dostać dobrze płatną pracę, która pozwoli im zdobyć nowe doświadczenia i rozwinąć posiadane umiejętności - podkreślił Jorgensen.
Poziom bezrobocia w Danii wynosi 3,3%. Istnieje opinia, że Duńczykom udało się odpowiednio połączyć dynamikę finansową, wysoki odsetek zatrudnienia i zabezpieczenie socjalne - pochwalił.
Mobilny autobus w pięciu polskich miastach jest częścią kampanii promującej duński rynek w Polsce, Szwecji i Niemczech. Na stronie internetowej www.workimport.dk znajdują się informacje na temat m.in. pozwoleń na pracę i pobyt w Danii.
lip
24
Władze duńskiej służby zdrowia chcą zwiększyć zatrudnienie cudzoziemskiego personelu medycznego, w tym polskich lekarzy i pielęgniarek, podaje PAP.
Dziennik “Jyllands Posten” poinformował, że według dyrektora służby zdrowia regionu stołecznego Joergena Svendsena tylko w znajdujących się na tym obszarze szpitalach brakuje ok. 1000 lekarzy różnych specjalności oraz pielęgniarek.
Gazeta “Berlingske Tidene” doniosła, że przedstawicielka państwowego Zarządu Służby Zdrowia Eva Hammershoy powiedziała, iż wkrótce w całym sektorze będzie ponad 3400 wakatów lekarskich i co najmniej drugie tyle pielęgniarskich. Obsadzić będzie je można w większości jedynie cudzoziemcami.
Niektórym szpitalom grozi z braku personelu zamkniecie części oddziałów. Tak jest np. w wielkim szpitalu w Arhus, który obecnie ma zaledwie 40-50 proc. obsady lekarskiej. Już teraz jedna trzecia lekarzy zatrudnionych w duńskich szpitalach to obcokrajowcy. Większość z nich to Szwedzi, Norwegowie, Niemcy i Polacy. Coraz częściej pojawiają się też przybysze z Indii, Iraku i Rosji.
Obywatelom państw UE, w tym Polakom, automatycznie uznaje się dyplomy. Pozostali winni po okresie próbnym zdać egzaminy sprawdzające wiedzę. Wszyscy natomiast przed podjęciem pracy muszą ukończyć intensywny kurs języka duńskiego, w tym specjalistycznego języka zawodowego.
lip
23
Staszek z Zambrowa jest ojcem piątki dzieci, a dom, w którym mieszka wymaga remontu dachu. Spakował walizkę, pożegnał się z rodziną, wsiadł w autobus i przyjechał do Danii 18 miesięcy temu, właściwie w ciemno
Wraz z 27 innymi Polakami za pośrednictwem innego naszego rodaka trafił do firmy “De glade Hndwrkere” (”Wesoła Brygada”), której właściciel Duńczyk Bo Grnne zakwaterował wszystkich w jednym domu, za który nie musieli płacić. Ich brygadzistą i bezpośrednim przełożonym okazał się Waldemar D. Bardzo dobry organizator pracy, ale także bardzo dobry kombinator. Okazało się bowiem po kilku tygodniach, że Waldek wypłaca “swoim robotnikom” po 50 koron za godzinę, podczas gdy od właściciela dostawał 100. Swoisty haracz za każdą godzinę ich pracy Waldek miał dla siebie “tylko” 1400 koron. Jeżeli przemnożyć to przez tygodniową normę czasu pracy tj. 37,5 godziny, to za miesiąc ich pracy Waldek mógł kupić sobie za gotówkę dobrej klasy samochód. Za te kombinacje Polak wyleciał z “Wesołej Brygady”. Od tego czasu Grnne sam wypłacał ludziom pieniądze 90 koron za godzinę. Płacił regularnie ale tylko przez dwa miesiące. Później pytany o pieniądze mówił niezmiennie “za tydzień”.
Tak mijały kolejne tygodnie, a pieniędzy ciągle nie było. W “Wesołej Brygadzie” przestało być wesoło. Sfrustrowani ludzie coraz częściej zaczęli spoglądać na siebie spode łba. Największy kryzys finansowy i psychiczny (niektórym zaczęły puszczać nerwy i zaczęli się wzajemnie obwiniać) miał miejsce w październiku i listopadzie 2006 r., kiedy to przez osiem tygodni aż do Świąt Bożego Narodzenia nie dostali ani korony. Na Święta Bo łaskawie wypłacił im zaliczki, po 5000-7000 koron.
Pojechali do Polski. I tu kolejny stres. Co powiedzieć żonom i dzieciom? Gdzie są zarobione pieniądze? Ciągle wierzyli, że Bo Grnne wypłaci całą należną im kasę. Po Nowym Roku wrócili do pracy. Po pięciu dniach okazało się, że kasy nie dostaną i podjęli decyzję o strajku.
lip
18
Kopenhaski Sąd Pracy nakazał polskiej firmie budowlanej Ampol International wypłacenie 2,95 mln duńskich koron (ok. 1,48 mln zł) rekompensat oraz grzywny za zaniżanie pensji polskich pracowników zatrudnionych w Danii.
Jak wynika z komunikatu duńskiego związku zawodowego 3F, otrzymanego w środę przez PAP, we wtorek zakończył się proces wytoczony przez 3F polskiej firmie za poważne naruszenia duńskich przepisów pracy, w tym “systematyczne zaniżanie płac swym polskim pracownikom”.
Ampol przez półtora roku wykonywał prace układania podziemnych kabli w Danii, będąc podwykonawcą szwedzkiego koncernu budowlanego NCC.
Równocześnie polska firma przystąpiła do branżowego stowarzyszenia firm budowlanych - Dansk Byggeri. Z tego też powodu obowiązywały ją m. in. duńskie przepisy. Tymczasem jej polscy pracownicy otrzymywali dużo niższe płace niż ich duńscy koledzy z innych firm.
Jako pierwszy zareagował na to szwedzki koncern NCC. Chcąc uniknąć nieuchronnego konfliktu z udziałem duńskich związków zawodowych, przejął w grudniu 2006 r. polskich pracowników Ampolu i zatrudnił ich na obowiązujących warunkach płacowych.
W sprawę włączył się największy duński związek zawodowy 3F, którego sekcja budowlana skierowała sprawę do sądu pracy.
W wyniku rozprawy Ampol został obarczony obowiązkiem wypłacenia swoim byłym polskim pracownikom równowartości ponad 1,36 mln zł jako rekompensaty za zaniżone płace. Ponadto firma ma zapłacić karę równowartości ponad 126 tys. zł na konto 3F.
W wyroku przytoczonym przez komunikat związkowy stwierdza się, iż opiera się na konkluzji, że polska firma “działając w dłuższym okresie i wobec sporej liczby pracowników w znaczącym stopniu ignorowała podstawowe postanowienia przepisów dotyczących min płac i emerytur”.
Na łamach związkowego biuletynu informacyjnego “Ole Christensen” z kierownictwa sekcji budowlanej 3F określił ten wyrok jako precedens, który powinien nauczyć “polskich kolegów”, iż nie trzeba się godzić z oszustwami pracodawców.
cze
11
“Choć sami mamy 100 tys. bezrobotnych, do Danii napływają Niemcy i Polacy podejmujący niewykwalifikowane prace” - informuje w poniedziałek kopenhaski dziennik “Politiken” i wcale się temu zjawisku nie dziwi. Napływ cudzoziemskich pracowników trwa, choć w tym samym czasie pewna grupa Duńczyków nie może znaleźć dla siebie miejsca na rynku pracy. Oficjalna liczba bezrobotnych wynosi w Danii ponad 100 tys., co stanowi ok. 3,8 proc. mieszkańców zdolnych do pracy. Dziennik wyjaśnia, że przyczyną tego zjawiska jest w dużej mierze niechęć Duńczyków do podejmowania gorzej płatnych prac, które nie wymagają szczególnych kwalifikacji. Gazeta pisze, że Polak zatrudniony w polskim przemyśle mięsnym zarabia brutto za godzinę poniżej równowartości 50 koron duńskich (ok. 29 PLN), Niemiec otrzymuje u siebie równowartość 100 koron (ok. 52 PLN). W Danii obaj zarabiają 180 koron (nieco ponad 93 PLN). Takie różnice zarobków powodują, że ta branża w Danii nie ma żadnych problemów z pracownikami dzięki napływowi Niemców i Polaków, jak to przyznał przedstawiciel związku producentów mięsnych Jens Peter Bostrup. W Danii stale rośnie zapotrzebowanie na pracowników. W ostatnim czasie dwukrotnie zwiększyła się liczba zawodów cierpiących na brak rąk do pracy. Najbardziej dotknięte sektory to służba zdrowia i budownictwo. Z powodu coraz większego niedoboru rąk do pracy, od 2008 roku wiek emerytalny zostaje w Danii podniesiony z dotychczasowych 65 lat (kobiety i mężczyźni) do 67 lat. Ponadto wprowadza się zakaz zwalniania ludzi z pracy z powodu wieku, obowiązujący do 70. roku życia pracownika. Obecnie, według “Politiken”, oficjalne prawo do pracy w Danii posiada 12 tysięcy przybyszów z nowych państw UE, z których większość stanowią Polacy. Z innych źródeł wiadomo, że w Danii mieszka już na stałe i pracuje ponad 15 tys. Polaków, z których ponad połowa ma duńskie obywatelstwo. Polacy plasują się jednak dopiero na 10 miejscu wśród grup cudzoziemskich. Wyprzedzają ich np. Niemcy, których mieszka w Danii 25 tys. i Szwedzi - ponad 16 tysięcy. Dodatkowo - jak uzupełnia te oficjalne dane poniedziałkowa “Politiken” - ponad 6 tys. Niemców mieszkających blisko granicy dojeżdża do pracy w Danii. Czyni to również codziennie 14 tys. Szwedów, dojeżdżających promami i mostem przez cieśninę Sund.