Duża grupa Polaków pracujących w Islandii powróci wkrótce do kraju. Większość z nich, niemal 2 tys., wyjedzie z Islandii jeszcze w tym roku, pozostali w pierwszej połowie roku przyszłego, kiedy ukończona zostanie budowa dwóch wielkich obiektów - podały miejscowe media. Te obiekty, to ogromna tama wysokości 190 metrów, wielokilometrowy system tuneli oraz elektrownia wodna Karahnjukar we wschodniej części wyspy. Elektrownia ta ma dostarczać energię wielkiej hucie aluminium w Reydarfjoerdur. Obie inwestycje realizują zagraniczne koncerny - amerykański Bechtel buduje hutę, a włoski Impregilo wznosi tamę i elektrownię. Bechtel zaangażował do pracy przy budowie huty ponad 2000 obcokrajowców, w większości Polaków. Wielu z nich pochodzi z Małopolski i z rejonu Skawiny, gdzie istniała kiedyś huta aluminium. Została ona zamknięta, bo stanowiła ekologiczne zagrożenie dla Krakowa i całego regionu. Obecnie na placu budowy w Reydarfjoerdur pozostało 1600 robotników, w tym wielu Polaków. Jak informuje dziennik “Morgunbladid” ukazujący się w stolicy Islandii, już w kwietniu pierwsze większe grupy cudzoziemskich robotników mają opuszczać Islandię. Do końca roku niemal wszyscy pozostali obcokrajowcy zatrudnieni przez Bechtel powrócą do swoich krajów. W przyszłości huta ma zatrudniać ok. 400 osób. Budowa tamy i elektrowni też jest poważnie zaawansowana i zostanie ukończona pod koniec tego roku. Pracuje przy niej jeszcze ponad 1000 obcokrajowców, z których znaczną część stanowią Polacy. Mają oni minimalne szanse na przyszłe zatrudnienie, bo do obsługi tego kompleksu energetycznego wystarczy 20 do 30 osób. Islandzka Polonia liczy nieco ponad 3600 osób. Latem ubiegłego roku szacowano, że włącznie z okresowymi pracownikami zatrudnionymi m.in. w budownictwie, przemyśle rybnym, drogownictwie i na obu wielkich budowach, w Islandii przebywało 7 - 10 tys. Polaków. Badania opinii publicznej pokazują, że większość Islandczyków niezbyt pozytywnie zapatruje się na zbyt wielki, ich zdaniem, napływ cudzoziemców. 33 proc. uważa, że stanowi to “poważny problem”, 43 proc. sądzi, że jest to “niewielki problem”, a tylko 23 twierdzi, że nie jest to “żaden problem”.

Rząd w Reykjaviku nie przedłużył dla nas okresu przejściowego, co oznacza, że aby podjąć pracę na “Lodowej Wyspie” nie musimy mieć żadnego pozwolenia. Wystarczy znaleźć pracodawcę i podpisać kontrakt. Nie ominą nas jednak formalności, jakich musi dokonać każdy także Irlandczyk podejmujący po raz pierwszy pracę w tym kraju.

Najprościej byłoby znaleźć pracę jeszcze przed wyjazdem z Polski i polecieć “na gotowe”. Zanim jednak wsiądziesz do samolotu, poszperaj w internecie, zbierz informacje na temat pracy i realiów życia na Islandii. To stosunkowo mała wyspa i mimo, iż tamtejsi pracodawcy narzekają na brak rąk do pracy może okazać się, że z twoimi kwalifikacjami trudno będzie znaleźć jakąś ofertę. Zwłaszcza, jeśli nie znasz angielskiego. Jeżeli mówisz tylko po polsku, lepiej nie wybieraj się na wyspę w ciemno chyba, że dysponujesz sporą gotówką i liczysz się z tym, że możesz ją stracić i wrócić do kraju z podkulonym ogonem. Największe zapotrzebowanie jest na pracowników budowlanych, stolarzy, operatorów maszyn i pracowników fizycznych w fabrykach. Pracę znajdą także inżynierowie, personel medyczny, a w sezonie także osoby do pracy w szklarniach i branży turystycznej. Sporo ofert pochodzi z różnego rodzaju przetwórni (głównie rybnych).

Mimo, że nie potrzebujesz pozwolenia na podjęcie pracy, musisz dokonać kilku formalności. Najważniejsza rzecz to otrzymanie osobistego numeru identyfikacyjnego Kennitala, który wydawany jest przez Urząd Statystyczny. W Krajowej Izbie Skarbowej otrzymasz tzw. kartę podatkową. Dzięki niej masz prawo do osobistej ulgi podatkowej (zwykle ok. 29 tys. ISK/mies.).

I to w zasadzie wszystko tylko pracodawca musi w ciągu 10 dni od podpisania z zgłosić, że zatrudnił obcokrajowca.

Imigranci z Polski są poszukiwani do pracy w islandzkiej policji. Mają pomóc w nawiązaniu relacji z rosnącą na wyspie liczbą naszych rodaków - pisze “Życie Warszawy”. Na Islandii mieszka już prawie 10 tysięcy Polaków - stanowią obecnie największą mniejszość narodową w tym kraju. Dlatego tamtejsza policja chce, by w jej szeregi wstąpili imigranci. Zmiany w strukturze społeczeństwa powinny być też odzwierciedlane w naszych szeregach - wyjaśniał gazecie “Frettabladid” Karl Steinar Valsson, superintendent policji w Rejkiawiku. Według niego, tylko w ten sposób można przeciwdziałać powstawaniu konfliktów w mniejszościach i zrozumieć ich problemy. Także szef wydziału rekrutacji Akademii Policyjnej Gunnlaugur Snaevarr widziałby wśród swoich studentów Polaków. Zauważa jednak jeden poważny problem - od przyszłych stróżów prawa wymaga się dobrej znajomości islandzkiego, a wiadomo, że wielu imigrantów posługuje się wyłącznie polskim i angielskim. Snaevarr liczy jednak na to, że parlament będzie mógł zmienić to prawo i skreślić wymagania językowe. Ostatnie badania pokazują, że relacje między Islandczykami a nowymi imigrantami stają się coraz bardziej napięte. (PAP)

Islandia staje się podobnie jak Irlandia “polską wyspą”. Coraz więcej Polaków przyjeżdża tam do pracy. Oczywiście ich liczby nie można porównać z emigrację na Wyspy Brytyjskie, ale w odniesieniu do 300 tysięcy Islandczyków stanowią już kilka procent populacji. Większość Polaków przyjechała zachęcona przez znajomych czy rodzinę, którzy na Islandii już byli. Michał Sikorski z magazynu Stosunki Międzynarodowe mówi, że szacunki na temat liczebności polskiej społeczności na wyspie są rozbieżne. Ma być ich od 5 do 13 tysięcy czyli nawet do 5% populacji wyspy. Polacy są na tyle liczni, że zauważają ich islandzkie władze, premier tego kraju Hallor Asgrimsson wyraża się o naszych rodakach bardzo pozytywnie, mówi o dobrych doświadczeniach z pracującymi tu Polakami. Pracuja jako kierowcy, dźwigowi, mechanicy, rybacy. Polki pracują w biurach, opiece społecznej zdrowotnej w hotelarstwie restauracjach. Polaków ściągają bardzo wysokie z polskiej perspektywy zarobki, od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Islandia to jeden z najdroższych pod względem utrzymania krajów na świecie. Przyjeżdżającym na wyspę jest coraz ciężej, zwłaszcza jeśli nie załatwili sobie pracy wcześniej, a zamierzają jej szukać dopiero na miejscu. Ci, którzy na Islandię przyjechali, raczej nie myślą o szybkim powrocie do Polski. Polska społeczność na wyspie jest dosyć rozproszona. Zwłaszcza na prowincji pracujący przy przetwórniach rybnych tworzą całe polskie enklawy, gdzie nasi rodacy pracują po kilka lat bez znajomości języka, nieco inaczej jest w Reykjawiku. Tu Polacy funkcjonują dzięki znajomości języka ale też maja odprawiane po polsku msze i polskie sklepy. Problemem dla Polaków na wyspie jest tez aklimatyzacja , zimą dzień trwa dwie godziny, latem są białe noce, mimo wielkich walorów turystycznych krajobraz jest monotonny, latem w porównaniu z Polska jest chłodniej, za to zimą cieplej.

Rząd Islandii postanowi? otworzyć od 1 maja rynek pracy dla Polaków i obywateli innych nowych pa?”stw UE z Europy ?rodkowowschodniej - poinformowa?o islandzkie Ministerstwo Spraw Socjalnych.

Równocześnie powo?ano komitet mający monitorować wykonywanie tego postanowienia i przygotować na listopad raport dla rządu w Rejkiawiku o ekonomicznych i spo?ecznych skutkach otwarcia rynku pracy. W?adze islandzkie zapowiadają te??, ??e będą nadzorowa?y, by pracownicy z nowych krajów UE nie byli wyzyskiwani i nie dochodzi?o do tzw. p?acowego dumpingu.

Przybysze z nowych pa?”stw UE, po przybyciu do Islandii i znalezieniu pracy, będą zobowiązani do zarejestrowania się i uzyskania pozwolenia na pobyt, jeśli będzie d?u??szy ni?? trzy miesiące.

Wed?ug informacji udostępnionych przez Danutę Szostak, kierującą Wydzia?em Konsularnym Ambasady RP w Norwegii (obejmuje ona swym zasięgiem równie?? i Islandię), na tej pó?nocnej wyspie obecnie przebywa i pracuje ok. 7 tys. Polaków.

Zatrudnieni są w przemyśle rybnym, stoczniowym, budownictwie, us?ugach turystycznych, rolnictwie, drogownictwie. Największa ich grupa zosta?a zaanga??owana przez ameryka?”ski koncern Bechtel, który buduje hutę aluminium na wschodzie kraju w miejscowości Reydarfjordur. Bechtel zapowiada, ??e w tym roku zatrudni ok. 2000 polskich obywateli.

Wed?ug szacunkowych ocen polskiej ambasady w Oslo, wkrótce liczba obywateli polskich w Islandii mo??e zwiększyć się do 10 tys. G?ówną barierą dla przybyszy z Polski jest jednak język. Bez podstawowej znajomości angielskiego, szanse na znalezienia pracy są niewielkie.

Polscy pracownicy cieszą się w Islandii bardzo dobrą opinią. Niektóre islandzkie przedsiębiorstwa organizują dla nich nawet weekendowe loty czarterowe do kraju, by mogli dokonać w Polsce zakupów i powrócić następnie do pracy.

Islandia nie jest cz?onkiem UE, ale nale??y do pa?”stw Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) , które akceptują większość unijnych dyrektyw, m.in. w dziedzinie wolnego przep?ywu ludzi, towarów i us?ug. Oprócz cz?onków UE do EOG nale??ą: Islandia, Liechtenstein i Norwegia.

Te kraje, tak jak starzy cz?onkowie UE powinny do 30 kwietnia zdecydować, czy otworzą swoje rynki pracy dla ośmiu nowych pa?”stw Europy ?rodkowowschodniej, które 1 maja 2004 roku wesz?y do UE. Od razu zdecydowa?y się na to Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja.

Hiszpania, Portugalia i Finlandia zapowiedzia?y, ??e zniosą restrykcje od maja tego roku, a Holandia od stycznia 2007 roku. Niemcy i Austria chcą utrzymać okresy przejściowe nawet do 2011 roku.

“Życie Warszawy”: Islandczykom tak zależy na pracownikach z Polski, że wynajmują dla nich specjalne samoloty, by mogli dolecieć prosto na miejsce pracy.
Polacy są potrzebni m.in. na największym placu budowy w Islandii w Reydarfjrdur we wschodniej części wyspy. Koncern budowlany Bechtel stawia tam olbrzymią hutę stali. Przy jej konstrukcji pracuje już 600 Polaków. Do przyszłego roku firma chce zatrudnić jeszcze tysiąc osób.

Jedną z form zachęty dla Polaków podejmujących pracę, jest bardzo wygodny transport - firma wynajmuje samoloty, które przywożą ich z kraju na miejsce pracy i odwożą do Polski na urlopy. Specjalne rejsy zorganizowano też w okresie świątecznym. Samoloty kursują na trasie Katowice-Fjardal.

- To znacznie upraszcza sprawę. Na wschodnią Islandię nie jest łatwo się dostać, a chodzi o częste rejsy - wyjaśnia Bjrn Larusson z firmy Bechtel. - Nasi pracownicy pracują bowiem w systemie zmianowym: trzy miesiące pracy, potem trzy tygodnie urlopu - dodaje Larusson.

Loty są dość drogie - bilet w dwie strony to koszt około 2500 zł. Pracownicy pokrywają go z własnej kieszeni, ale nie czują się pokrzywdzeni - ich miesięczne zarobki wynoszą blisko 13 tys. zł. Bechtel zdecydował się na pracowników z Polski przede wszystkim ze względu na ich dobre kwalifikacje i dużą ilość fachowców w naszym kraju. Firma nawet otworzyła w Polsce swoje biuro.

- Chcieliśmy co prawda zatrudnić jak najwięcej Islandczyków, jednak u nas nie ma praktycznie bezrobocia, więc bardzo trudno znaleźć ręce do pracy - mówi Larusson.

Wyjeżdżający do Islandii pracownicy nie muszą znać ani islandzkiego, ani angielskiego. - Na miejscu są tłumacze. Nie jest ich trudno znaleźć, bo na Islandii mieszka naprawdę sporo Polaków - tłumaczy Larusson.