O oszukanie prawie stu osób podejrzewają policjanci dwóch braci z powiatu kazimierskiego (Świętokrzyskie), którzy pobierali zaliczki za pomoc w znalezieniu pracy w Norwegii i Anglii.

Jak poinformował w środę zespół prasowy świętokrzyskiej policji, ustalono, że bracia w wieku 20 i 22 lat, w grudniu w jednej z gazet zamieścili ogłoszenie o tym, że są w stanie „załatwić” pracę w Norwegii lub Anglii. Obiecywali wysokie zarobki, ale nic nie załatwiali.

Za „pośrednictwo” mężczyźni pobierali opłaty w wysokości od 150 do 450 zł. W ten sposób na ich konta wpłynęło przynajmniej 9 tys. zł. Jeden z pokrzywdzonych był tak zainteresowany propozycją, że oddał mężczyznom w zastaw swój samochód o wartości 3 tys. zł.

Bracia nie mieli żadnych uprawnień do prowadzenia tego rodzaju działalności. Policja nie wyklucza, że w toku postępowania ujawni kolejne poszkodowane osoby. Obu braciom grozi kara do ośmiu lat więzienia.

Od 1 stycznia w Norwegii wchodzą w życie przepisy ułatwiające obywatelom 10 nowych państw UE, a więc także Polakom, podejmowanie pracy w tym kraju.

Przepisy te, jak wynika z wypowiedzi ministra pracy i spraw społecznych Bjarne Haakona Hanssena, zostały przygotowane w wyniku nacisków kół norweskich pracodawców. „Jest dla nich rzeczą bardzo ważną, by chętni do pracy mogli szybko ją rozpoczynać, nie czekając na rozpatrzenie ich wniosków o zgodę na zatrudnienie” – powiedział minister.

Dotychczas cudzoziemcy mogli legalnie podjąć pracę w Norwegii dopiero po uzyskaniu oficjalnej zgody władz. Od nowego roku przepis ten ulega zmianie. Obywatele państw nowej dziesiątki członków UE będą mogli przystępować do pracy jeszcze w trakcie rozpatrywania ich wniosków o zgodę na zatrudnienie.

Władze norweskie zapowiadają jednocześnie, że będą się starały skrócić czas wydawania decyzji do pięciu dni. O takim zamiarze mówiono jeszcze w listopadzie. Głównym motywem działań tym wypadku jest próba ograniczenia rozmiarów sezonowego czarnego rynku pracy. W odniesieniu np. do Polaków szacuje się, że tylko jedna trzecia ze 120 tys. naszych rodaków pracujących co roku sezonowo w Norwegii rejestruje się jako płatnicy podatków.

Minister Hanssen uważa, że część z pracujących na czarno jest do tego zmuszana właśnie długim okresem oczekiwania na decyzje władz. Jednak, jego zdaniem, utworzenie 100-procentowo pewnego systemu umożliwiającego szybkie rozpatrywanie wniosków jest bardzo trudne. „Myślę, że będziemy musieli przyjąć zasadę domniemania, iż większość przyjeżdżających do nas ma uczciwe zamiary i nie chce nas oszukiwać” – powiedział Hanssen norweskiej agencji NTB.

Nie sprecyzował jednak, kiedy zasada pięciodniowego oczekiwania na decyzję zostanie wprowadzona w życie.

Nie wszystkie Au-Pair szukają pracy poprzez agencje pośrednictwa w Polsce. Maria sama znalazła w Norwegii rodzinę, która zaproponowała jej kontrakt. Zgłosiłam się do agencji pośrednictwa w Warszawie, która za załatwienie kontraktu zażądała 700 zł opowiada 22-letnia Kinga z Warszawy, która od ponad roku pracuje jako Au-Pair w norweskim Sandess. Do tego żądali tłumaczeń przysięgłych wielu dokumentów, a to też kosztuje. Postanowiłam poszukać sama i udało się. Pierwszy krok to znalezienie potencjalnych pracodawców. Później wystarczy wysłać mail z ofertą do wybranej rodziny lub zadzwonić. Norwedzy są bardzo uprzejmi i wyrozumiali, często można ustalić z nimi okres próbny. Oznacza to, że jeśli nie przypadniecie sobie z rodziną do gustu, to do czasu aż znajdziesz innego pracodawcę, nie zostaniesz na lodzie. Norwedzy zawsze dotrzymują danego słowa. Maria z Poznania, po ukończeniu studiów w Polsce wyjechała w ciemno. Trafiła do Bergen Już po trzech dniach dostałam propozycję pracy wspomina. To był dobry start. Pod opieką miałam dwie cudowne bliźniaczki, a rodzina traktowała mnie właściwie jako kolejnego jej członka. To był czas na aklimatyzację i szukanie nowej konkretnej pracy. Od przyszłego roku Polka zaczyna uczyć w norweskiej szkole dla obcokrajowców. Doświadczenie jako Au-Pair z pewnością pomogło jej w znalezieniu nowej pracy. Podobnie jak ona, wiele byłych Au-Pair znajduje pracę w przedszkolach bądź szkołach. W Norwegii pracuje kilkadziesiąt tysięcy opiekunek do dzieci. Pochodzą głównie z krajów wschodnioeuropejskich, Rosji bądź z Azji. Pracują zazwyczaj z dwójką, trójką dzieci. W czasie, gdy dzieci są w szkole, wiele Au-Pair dorabia sobie sprzątając mieszkania, ogródki, robiąc zakupy czy pomagając przy remontach. Czasem na dodatkowych pracach można dorobić sobie drugą pensję.

Norweska inspekcja pracy sprawdzi warunki pracy 100 tys. Polaków zatrudnionych w tym kraju, informuje „Rzeczpospolita”.

Państwowa Inspekcja Pracy zawarła porozumienie dotyczące współpracy i wzajemnej wymiany informacji z Urzędem Inspekcji Pracy w Królestwie Norwegii o pracownikach skierowanych do pracy na obszarze obu państw.

W tym roku norwescy inspektorzy przeprowadzili ponad 900 kontroli w firmach zatrudniających cudzoziemców. Ich celem było zapewnienie im odpowiednich warunków zatrudnienia. Polacy w Norwegii pracują przede wszystkim w budownictwie, rolnictwie i firmach zajmujących się transportem. -Na ich potrzeby uruchomiona została infolinia, gdzie można po polsku uzyskać informacje dotyczące przepisów prawa pracy, zasad bhp – poinformowała Ingrid Finboe Svendsen, dyrektor generalny norweskiej inspekcji pracy.

W Polsce Norwegowie pracują jako wyższa kadra zarządzająca. Dotychczas PIP podpisała takie porozumienie tylko z inspekcją holenderską. Główny inspektor pracy Bożena Borys-Szopa zadeklarowała zacieśnienie współpracy dwustronnej w celu zapewnienia odpowiednich warunków pracy Polakom zatrudnionym w Belgii, Francji i Portugalii.

Szukasz pracy w Norwegii, ale nie chcesz korzystać z pomocy agencji pośrednictwa? Nie jesteś też przekonany do ogłoszeń ukazujących się w prasie lub internecie? A może po prostu marzy ci się kariera w jakiejś konkretnej firmie? Jeśli tak, wyjście jest tylko jedno kontakt bezpośrednio z pracodawcą! Nie wierz jak go znaleźć? Żaden problem

Wystarczy dostęp do książki teleadresowej działającej w sieci. Książka dostępna jest w wersji angielskiej (przynajmniej częściowo). Anglicy mają swoją „Yellow Pages”, a Norwegowie „Gule Sider”. Znajdziesz ją na www.gulesider.no. Jak znaleźć w niej namiary na pracodawcę? To proste

Pierwsza rzecz, którą musisz zrobić, to zdecydować się, w jaki sposób chcesz szukać. Jeżeli interesuje cię konkretny pracodawca, zaznaczyć opcję „Company names”, wpisz nazwę w okienko wyszukiwarki i naciśnij „Search”. Inna możliwość: chcesz wyszukać firmy działające w danej branży na terenie całej Norwegii. Żaden problem Wybierz opcję „Categories” i otrzymujesz szczegółowy, alfabetyczny wykaz wszystkich dostępnych kategorii. Teraz wystarczy, że odnajdziesz tą, która cię interesuje, klikniesz i gotowe.

Przykładowo, szukając domów opieki, wybierasz „Adult care and nursing homes” i od razu otrzymujesz wszystkich tego typu placówek w kraju. Jesteś zdecydowany podjąć pracę w jakimś konkretnym regionie? Wybierz opcję „Locations” i w kolejnym kroku kliknij na interesujący cię region bądź miasto. Nie martw się. Nie jesteś skazany na żmudne przeglądanie całego wykazu, by znaleźć to czego szukasz. Po lewej stronie wybierz kategorię (najpierw klikając na zakładkę „Show all categories”), w której najprawdopodobniej umieszczono interesującego cię pracodawcę.

Norwegia należy do najdroższych państw świata. Obcokrajowcy mają obawy, czy uda im się wyżyć za minimalną pensję. Trzeba jednak pamiętać, iż zarobki tutaj należą do najwyższych na świecie. Weźmy dla przykładu minimalną stawkę oferowaną przez agencję Adecco 112 koron (112 NOK) za godzinę (ok. 56 zł). Miesięcznie zarobimy 16,8 tys. koron brutto (8400 zł). Od kwoty tej należy odjąć podatek. W tym wypadku będzie to 6216 koron (37 proc.). Zatem zostanie nam jakieś 10,5 tys. koron na życie. Kosztowne mieszkania Największy wydatek to czynsz. Za wynajem kawalerki lub małego mieszkania 2-pokojowego zapłacimy 2500-5000 koron miesięcznie (w zależności od miasta). Wszelkie zasady typu depozyt, terminy płatności, czy okres wypowiedzenia, są zawarte w kontrakcie. Warto również zwrócić uwagę, czy czynsz zawiera opłaty za prąd i inne media. Mieszkania są zazwyczaj umeblowane. Jeśli jednak trafimy na puste, zakupy najlepiej zrobić w sieci IKEA, która należy do najtańszych w Norwegii. Tanio można również zaopatrzyć się w sklepach FRETEX (meble używane), bądź na bazarach organizowanych co niedzielę w większych miasteczkach.

Na wielu norweskich budowach, gdzie zatrudnieni są m.in. polscy pracownicy, istnieją poważne zagrożenia dla zdrowia a nawet życia. Norwescy inspektorzy pracy przeprowadzili w ubiegłym roku ponad 1100 kontroli i alarmują, że wyniki są zatrważające. W wyniku kontroli podjęto decyzje o natychmiastowym wstrzymaniu prac aż w ponad 400 przypadkach.

Stały wzrost liczby polskich obywateli legalnie pracujących i mieszkających w Norwegii powoduje równoczesny napływ i osiedlanie się całych polskich rodzin w nowym kraju – informują norweskie media, określając zjawisko mianem polskiego boomu rodzinnego. Jak informuje dziennik „Dagsavisen”, opierając się na danych Urzędu ds. Cudzoziemców, z ponad 55 tys. pozwoleń na długoterminowy pobyt i pracę, wydanych w zeszłym roku obywatelom nowych państw UE, ponad 39 tys. otrzymali obywatele polscy. Zgodnie z obowiązującymi w Norwegii przepisami, Polacy najczęściej występują o zgodę na sprowadzenia z kraju swoich rodzin. W ten sposób w 2004 r. do Norwegii przybyło 390 polskich rodzin, w 2005 już 748, a w roku ubiegłym aż 1703. Wyrażając zgodę na sprowadzenie rodzin przez osoby mające tylko okresowe prawo pobytu i pracy, władze norweskie mają świadomość, że co najmniej część z tych przybyszy zechce pozostać na stałe w Norwegii. Obecność rodzin ułatwi podjęcie takiej decyzji i następnie integrację z norweskim społeczeństwem. Zjawisko osiedlania się polskich rodzin w Norwegii skutkuje natomiast problemami w dziedzinie oświaty. Ciekawe dane na ten temat zamieszcza piątkowy dziennik „Aftenposten”. Razem z rodzicami przybywa z Polski coraz więcej dzieci, które obejmuje obowiązek nauki szkolnej. W kolejnych latach liczba polskich uczniów np. w młodszych klasach szkół podstawowych wzrosła z 239 w roku szkolnym 2004/2005 do 353 w roku 2005/2006 i 641 w roku 2006/2007. W liczbach bezwzględnych nie jest to dużo, stanowi jednak wzrost w ostatnim roku o 80 proc. w skali kraju. W samym Oslo, gdzie jest obecnie 279 takich uczniów, wzrost ten osiągnął 40 proc. Polscy uczniowie po przyjeździe nie znają norweskiego i, by rozpocząć naukę w szkole, muszą najpierw przejść intensywny kurs językowy. Nakłada to na norweski system oświatowy obowiązek tworzenia specjalnych klas i grup językowych. W większych ośrodkach miejskich nie stwarza to specjalnego problemu. Gorzej jest natomiast, gdy polskie rodziny osiadają w małych miejscowościach, gdzie naukę norweskiego trzeba organizować tylko dla dwojga czy trojga dzieci.

Duża część budów, na których zatrudnieni są pracownicy z nowych krajów UE, w tym głównie Polacy, charakteryzuje się poważnymi zaniedbaniami w sferze bezpieczeństwa – stwierdzili inspektorzy norweskiego Urzędu Ochrony Pracy (Arbeidstilsynets). W wyniku 1100 kontroli inspektorzy nakazali w ubiegłym roku natychmiastowe wstrzymanie pracy w 402 przypadkach. Takie decyzje podjęto w odniesieniu do 12 proc. kontrolowanych stanowisk pracy, na których zatrudnieni byli Norwedzy. W przypadku stanowisk obsadzonych w większości przez Polaków i obywateli państw nadbałtyckich, odsetek ten wyniósł aż 35 proc. Urząd Ochrony Pracy obawia się, że rok 2007 nie przyniesie poprawy w tym względzie. Zbyt wielkie jest zapotrzebowanie na pracowników i zbyt duża chęć cudzoziemskich przybyszy do podjęcia pracy. Dziennik „Aftenposten” przytoczył wypowiedź starszego inspektora Steina Bjoerdala: Mimo że wykrywamy tyle przypadków naruszania przepisów, jesteśmy pewni, że widzimy tylko czubek góry lodowej. Liczymy się z tym, że ich liczba jeszcze wzrośnie, gdy wejdzie w życie przepis o ogólnokrajowej płacy minimalnej. Od 1 lutego br. zaczynają obowiązywać w Norwegii przepisy wyznaczające minimalny poziom płac. Pracujący w branży budowlanej, niezależnie od czasu i rodzaju zatrudnienia, mają otrzymywać (w przeliczeniu) co najmniej: niewykwalifikowani 14,50 euro brutto za godzinę, a wykwalifikowani 16,29 euro. Ponadto nowe przepisy ograniczają czas pracy do 40 godzin tygodniowo. Taki skok gwarantowanych płac wywoła, w opinii Urzędu Ochrony Pracy, przynajmniej przejściowo zwiększony napływ cudzoziemców gotowych do podjęcia pracy bez oglądania się na warunki bezpieczeństwa. Od początku grudnia ub.r. Urząd uzyskał prawo zaostrzania sankcji wobec pracodawców łamiących przepisy dotyczące płac i warunków pracy. Inspektorzy mogą wstrzymywać budowy nie tylko z powodu zagrożenia zdrowia i życia pracowników ale również w przypadku zbyt niskich zarobków. W 2005 r. zezwolenie na dłuższy niż pół roku pobyt i pracę w Norwegii otrzymało 37 203 przybyszów z nowych państw UE. W okresie styczeń – listopad 2006 roku podobnych pozwoleń wydano już 52 068. Szacuje się, że 60-75 proc. tych zezwoleń otrzymali obywatele polscy.

Norwescy rolnicy chcą zatrudnić w przyszłych latach od 35 tys. do 40 tys. pracowników. Będą ich poszukiwać wśród obywateli nowych państw Unii Europejskiej, głównie w Polsce – podał dziennik „Adresseavisen”. Dziennik powołuje się na dane z raportu dr Johana Fredrika Rye z Centrum Badań Wsi uniwersytetu w Trondheim. Z raportu (opublikowanego również w internecie) wynika, że w 2005 r. w norweskim rolnictwie znalazło zatrudnienie ponad 22 tys. cudzoziemców. Autor raportu zastrzega, że są to dane szacunkowe, ponieważ większość zatrudnionych była pracownikami sezonowymi, pracującymi do 3 miesięcy. Osoby takie nie muszą się rejestrować i dlatego nie trafiają do statystyk. Równocześnie wiadomo, m.in. na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród farmerów, że ponad 70 proc. zatrudnionych było obywatelami polskimi. Rosnące zapotrzebowanie na pracowników w norweskim rolnictwie wynika głównie z migracji młodego pokolenia ze wsi. Obecnie pracę na roli podejmuje zaledwie 3 proc. młodzieży. Najwięcej cudzoziemców, głównie Polaków i Litwinów, zatrudniają producenci warzyw. 80 proc. z nich jest bardzo zadowolonych z pracy świadczonej przez obcokrajowców. Ponad połowa rolników deklaruje zwiększone zapotrzebowanie na pracowników w przyszłym sezonie. Równocześnie 57 proc. uważa, że jest dopuszczalne płacenie cudzoziemcom niższych stawek niż pracownikom norweskim. Takiej postawie przeciwne są związki zawodowe, głównie najsilniejszy z nich w sektorze rolnictwa Fellesforbundet. Związek ten utworzył już polską sekcję i zachęca przybyszy z Polski do wstępowania do niej. Jak powiedział cytowany przez gazetę „Nationen” przedstawiciel Fellesforbundet, Arvid Eikeland, związek chce ustanowienia minimalnej stawki dziennej również dla pracowników sezonowych. Miałaby ona wynosić równowartość ok. 325 zł – to i tak nieco mniej, niż stawka dla pracowników norweskich. Stanowisko Fellesforbundet popiera minister rolnictwa Riis Johansen, który w jednym z wywiadów powiedział, że rząd domaga się, „by wszystkich pracowników obejmowały zgodne z norweskimi zasadami przepisy i tabele płac”.

Następna strona →