Liczba bezrobotnych była w czerwcu we Francji najniższa od 25 lat i wynosiła 1,96 miliona - poinformował resort pracy.

Wskaźnik bezrobocia wynosi we Francji 8 proc. W maju liczba bezrobotnych spadła poniżej symbolicznej granicy 2 milionów.

Europejska Unia Piłkarska rozglada się za wolontariuszami. Chce przyjąć pięć tysięcy wolontariuszy na potrzeby mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii, które odbędą się w przyszłym roku - informuje PAP.

W Bazylei i Wiedniu ma pracować po tysiąc wolontariuszy, a reszta zostanie przydzielona do sześciu pozostałych miast, w których odbywać się będą mecze Euro 2008.

Każdy, kto skończył 18 lat i chce pomóc przy sprawnym przeprowadzeniu przyszłorocznych ME od piątku może się rejestrować na stronie internetowej mistrzostw.

Pierwsza faza rekrutacji skończy się w połowie listopada. Druga rozpocznie się na początku grudnia, po zakończeniu eliminacji. W niej największe szanse będą mieć chętni znający języki krajów, które wezmą udział w turnieju.

Unia Europejska wyraziła zadowolenie z toczącej się w Niemczech debaty na temat otwarcia rynku pracy dla pracowników z Europy Wschodniej.

Najwyższy czas, że dyskusja w tej sprawie toczy się w Niemczech, biorąc pod uwagę sytuację na rynku gospodarczym i rynku pracy - powiedział unijny komisarz ds. zatrudnienia, spraw społecznych i równości szans Vladimir Szpidla.

Do tej pory osiem krajów “starej” Unii całkowicie zniosło restrykcje dla 10 “nowych” członków UE na swym rynku pracy. Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja otworzyły rynek pracy w momencie rozszerzenia UE w maju 2004 r. Hiszpania, Portugalia, Finlandia i Grecja podjęły ten krok 1 maja 2006 r., a Włochy w lipcu. Pozostałych siedem “starych” krajów Unii ma na to czas do 2011 r.

Rząd niemiecki ma obradować nad kwestiami dotyczącymi otwarcia rynku pracy w końcu sierpnia. Przedstawiciele resortu pracy podkreślają, że nie chodzi o całkowite otwarcie rynku pracy dla cudzoziemców, lecz o sprowadzanie takich fachowców, których w Niemczech faktycznie brakuje.

W Polsce obowiązuje pobór do wojska nawet do 50-go roku życia. Aby nie iść w kamasze trzeba się uczyć, złożyć wniosek o odroczenie lub po prostu wymeldować się z kraju.

Najprostsza sprawa jest oczywiście wówczas, gdy poborowy studiuje. Dostaje ze szkoły zaświadczenie o pobieraniu nauki i składa w odpowiedniej dla miejsca zamieszkania WKU.

Każdy poborowy może jeden raz złożyć wniosek na odroczenie służby wojskowej z ważnych przyczyn osobistych. Maksymalny okres takiego odroczenia wynosi rok. Aby jednak zostało przyznane, trzeba w jakiś sensowny sposób uzasadnić swoją prośbę.

Najbardziej banalne, ale jednocześnie prawdziwe wydaje się zatem wymeldowanie z kraju. Każdy obywatel Polski zgodnie z prawem może wyjechać na stałe za granicę. Aby w takiej sytuacji nie upomniało się o nas wojsko, należy wcześniej wymeldować się. Wówczas armia nie ściga takich osób zapewnia major Konrad Stube z WKU w Poznaniu.

Co ciekawe, nie ma znaczenia kategoria, jaką uzyskał poborowy podczas komisji lekarskiej. Jest jednak pewna bardzo ważna sprawa. Mogą to uczynić jedynie osoby, które nie dostały jeszcze powołania do wojska, czyli popularnego “biletu”.

Sezon na połów ryb i owoców morza w Wielkiej Brytanii trwa cały rok. W rybołówstwie zatrudnionych jest ok. 35 tys. ludzi, z czego blisko 20 tys. w różnego rodzaju przetwórniach.

Kto nie zna naprawdę dobrze angielskiego i nie ma doświadczenia w pracy na morzu, ma szansę zahaczyć się w porcie przy rozładunku lub w jednej z wielu przetwórni przy segregowaniu, czyszczeniu, wędzeniu i pakowaniu ryb. Jedno jest pewnie kto jest wrażliwy na zapachy i zimno, powinien odpuścić sobie szukanie pracy w tej branży.

Od kandydatów do pracy na najniższych stanowiskach w przetwórniach i hodowlach często nie jest wymagane doświadczenie. Pracodawcy oferują krótkie szkolenie.

Szukamy pracy

Oferty pracy w rybołówstwie stosunkowo nieczęsto trafiają do polskich agencji pośrednictwa i naszych urzędów pracy. Dlatego zatrudnienia najlepiej szukać na własną rękę. W internecie znajdziesz namiary na konkretne zakłady przetwórcze to tu Polacy mają największe szanse na pracę.

Dobrym pomysłem jest także skorzystania z wyszukiwarek www.yell.com, www.foodfirst.co.uk oraz www.touchlocal.co.uk i www.localbrit.co.uk tutaj po wpisaniu interesującego cię hasła, “wyskoczą” namiary na potencjalnych pracodawców. Poszukiwania możesz zawęzić do konkretnego regionu czy miasta. Hasła-klucze to fishing, fish processors, fish growers, fish smokers i fish farms.

Nasi rodacy do SPAR-a trafiają za pośrednictwem, firmy PRAN. Jest nas tam coraz więcej. Wszystko przez to, że ci którzy przecierali szlaki zrobili świetne wrażenie na pracodawcy. Wszystko zaczęło się pięć lat temu.

SPAR, centrum logistyczne sieci supermarketów, położone w Alkmaar w północnej Holandii, jest jedną z firm, które korzystają z pracy polskich pracowników. Firma 12 maja br. obchodziła 75-lecie. Obsługuje 34 kraje, obraca artykułami spożywczymi i gospodarstwa domowego.

W magazynach SPAR pracują ludzie z 17 krajów, różnych religii i kultur. To było wielkie wyzwanie dla mnie i moich współpracowników przyznaje Rob Schrama, doradca personalny SPAR. Poza różnicami kulturowymi dochodzą różnice religijne, które zwłaszcza ostatnimi czasy stają się dość uciążliwe. Często jest tak, że muzułmanie, którzy podejmują w SPAR pracę, pytają najpierw o miejsce, w którym mogą się modlić. Polaków to nie interesuje uśmiecha się Schrama.

Jak w tym wielonarodowościowym tyglu osiągnąć porozumienie? Kandydaci do pracy powinni znać jeden język, czy to angielski czy niemiecki zaznacza Rob. Konieczne jest też znajomość słownictwa “technicznego”, związanego z zajmowanym stanowiskiem. Nad każdą grupą pracowników czuwa brygadzista i to on musi się porozumiewać ze swoimi podopiecznymi. To on wyjaśnia do skutku oczekiwania firmy i zadania. Faktem jest, że po jakimś czasie Polacy mówią nieco po holendersku. Przeważnie pracują u nas ludzie młodzi, którzy szybko się uczą. Poza tym, na starcie nie jest u nich wcale źle ze znajomością języków! Polacy mówią po holendersku, pracują jak Holendrzy i zarabiają jak Holendrzy przekonuje “personalny” ze SPARA-a.

W Alkmaar pracuje Waldemar Kierysz z Kielczy (woj. śląskie). To jeden z najbardziej cenionych pracowników Rob Schrama nie kryje zadowolenia. Jednym z mierników jakości pracy jest poziom błędów w realizacji zamówień naszych klientów. Obsługujemy m.in. Kazachstan, Gruzję, Antyle, Hong Kong i oczywiście całą Europę. Ponieważ wysyłamy towar po całym świecie, błędy są kosztowne. A pan Waldemar nie ma na swoim koncie żadnej pomyłki! I to od lat!

Pracodawcy nie przeszkadza, że przekroczył 50-tkę. W czerwcu do Waldemara dołączył syn. Ponieważ jeszcze się uczy, chce pracować w Holandii tylko sześć tygodni. Oczywiście trafił do SPAR-a. Pomagam mu zapoznać się z pracą, z towarami, bo to najtrudniejsze dodaje doświadczony Polak.

Zdecydowanie tak, jeśli myślisz o studiach za granicą, zwłaszcza z wykładowym angielskim. Przez dwa lata programu przygotowawczego uczysz się bowiem kilku przedmiotów właśnie w tym języku. Ponadto większość prestiżowych uczelni z tym dokumentem od ręki przyjmie cię w swe szeregi.

Pomysł na stworzenie międzynarodowej matury (International Baccalaureate IB) zrodził się w latach 60-tych w Szkole Międzynarodowej w Genewie. Pracowali nad nim eksperci edukacyjni z wielu państw. Cel inicjatywy czyli stworzenie ponadnarodowego systemu egzaminu dojrzałości, dzięki któremu młodzi ludzie z różnych krajów mogliby uzyskiwać wiedzę na tych samych zasadach oraz spełniać te same wymagania został osiągnięty. Dziś do egzaminu IB podchodzi około 28 tys. uczniów rocznie z całego świata.

Żeby przystąpić do międzynarodowej matury, trzeba najpierw wziąć udział w dwuletnim kursie przygotowawczym, który w Polsce przypada na II i III klasę liceum. Każdy uczeń wybiera po jednym przedmiocie z sześciu grup (Grupa 1 pierwszy język, zwykle ojczysty, Grupa 2 drugi język, Grupa 3 nauki społeczne, Grupa 4 nauki eksperymentalne, Grupa 5 nauki matematyczne, Grupa 6 przedmiot do wyboru), z których się przygotowuje, a później zdaje egzamin. Trzy z wybranych przedmiotów muszą być na wyższym poziomie. Nauka wszystkich oczywiście oprócz języków odbywa się po angielsku. To jednak nie wszystko. Program przewiduje również zaliczenie przedmiotu o nazwie “teoria wiedzy” (TOK), który uczy samodzielnego i krytycznego myślenia. Trzecim wymogiem jest działalność pozaszkolna (CAS), czyli praca społeczna lub aktywność sportowa w wymiarze sześciu godzin tygodniowo. Ostatni obowiązek to napisanie w języku angielskim pracy dyplomowej z wybranego przedmiotu (4000 znaków).

Niemcy rozważają otwarcie rynku pracy dla obywateli z krajów Europy Środkowej i Wschodniej jeszcze przed rokiem 2009. Taką możliwość sugeruje Ministerstwo Pracy. Pomysł ma jednak również wielu przeciwników.

Nową debatę na ten temat wywołała wypowiedź wiceministra Gerda Andresa. Jeśli Niemcy nadal będą odczuwać takie braki siły roboczej, wyjściem będzie uchylenie ograniczeń jeszcze przed 2009 rokiem - powiedział dziennikowi “Hannoversche Allgemeine Zeitung”.

Do końca tego roku ma obowiązywać w Niemczech okres przejściowy na ochronę rynku pracy, który może zostać przedłużony o kolejne dwa lata. Jego ewentualne skrócenie ma dotyczyć przede wszystkim inżynierów i pracowników sezonowych w rolnictwie.

Rzecznik rządu Ulrich Wilhelm poinformował, że gabinet Angeli Merkel nie ma jeszcze jednoznacznego stanowiska w tej sprawie, a zajmie się nią na posiedzeniu pod koniec sierpnia.

Problem dzieli przedstawicieli wielkiej koalicji w Niemczech. Dziennik “Financial Times Deutschland” cytuje zwolennika wcześniejszego otwarcia rynku pracy ministra pracy Szlezwiku-Holsztyna z SPD, którego land boryka się z brakiem rąk do pracy. Za takim rozwiązaniem jest także szef Stowarzyszenia Niemieckich Pracodawców. W CDU/CSU pojawiły się natomiast głosy, że Niemcy powinny najpierw lepiej wykorzystać swoich bezrobotnych.

Na brytyjskim rynku pracy zarejestrowało się w ub. roku 223 tys. Polaków - wynika z danych brytyjskiego resortu pracy i ubezpieczeń społecznych (Department of Work and Pensions).

Według innych danych, opracowanych na podstawie liczby wydanych numerów ubezpieczenia społecznego, na brytyjskim rynku pracy zarejestrowało się 713 tys. osób. To o 51 tys. więcej w porównaniu z poprzednim rokiem.

Z kolei według ogłoszonych w maju danych Home Office (MSW), których podstawą jest liczba osób rejestrujących się do pracy, z krajów akcesyjnych przyjechało 245.675 osób, z czego Rumunii i Bułgarzy stanowili ok. 8 tys. osób.

Wyliczenia ministerstwa pracy i ubezpieczeń społecznych uważane są za bliższe prawdy, ponieważ uwzględniają także osoby świadczące usługi indywidualne i tych, których mają na utrzymaniu. Samozatrudniający się nie muszą się rejestrować w MSW, ale potrzebują numeru ubezpieczenia społecznego, by mieć prawo do świadczeń socjalnych.

Czegoś takiego dawno w Polsce nie było. Brakuje chętnych do pracy w urzędach. Kłopoty kadrowe dotykają aparatu skarbowego, urzędów wojewódzkich i marszałkowskich oraz instytucji lokalnych. Przyczyna? Niskie zarobki - wyjaśnia “Dziennik Polski”.

Od czasu przystąpienia Polski do UE topnieją szeregi kandydatów do pracy w instytucjach państwowych i samorządowych. Wraz z malejącym bezrobociem coraz mniej osób godzi się pracować za niskie pensje pro publico bono. Emigracja młodych na Zachód i rosnące zarobki w firmach prywatnych dają się we znaki zwłaszcza urzędom skarbowym. Związkowcy ze “skarbówki” ostrzegają, że w urzędach może wkrótce zabraknąć nawet 4000 osób.

Odchodzą doświadczeni pracownicy, nie tylko w dużych miastach. Natomiast młodzi przychodzą na pół roku, żeby sobie wpisać do życiorysu, że pracowali w urzędzie - mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący sekcji pracowników skarbowych NSZZ “Solidarność”. Nie dziwi się on młodszym kolegom - absolwent zatrudniony w urzędzie skarbowym otrzymuje pensję 1200 zł brutto. Tymczasem zarobki nowicjuszy w dużych firmach doradztwa podatkowego sięgają ok. 3000 zł netto. Na dodatek w tym roku pracownicy “skarbówki” nie mieli podwyżek, co - uwzględniając wzrost inflacji - oznacza niższe pensje.

Sektor publiczny nie może zaoferować pracownikom takich zarobków, jakie są w sektorze prywatnym, ale gwarantuje większą stabilność zatrudnienia - tłumaczy Jakub Lutyk, rzecznik Ministerstwa Finansów, które opracowało już plan ratunkowy - planowane od 1 stycznia 2008 r. połączenie administracji podatkowej, kontroli skarbowej i służby celnej ma zapewnić oszczędności i pozwolić na podwyżki płac w “skarbówce”.

Problemy kadrowe nie omijają jednak innych działów administracji rządowej. Na początku miesiąca w małopolskiej policji było 231 wakatów; w samym Krakowie - 86. W komendach powiatowych brakuje średnio od 4-5% stanu osobowego. Policja próbuje łatać dziury w szeregach, przyjmując młody narybek. Zainteresowanie pracą w mundurze jest jednak małe; kursant w policji zarabia tylko ok. 1500 zł brutto. Także w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim jest teraz 19 wakatów, m.in. w Wydziale Skarbu Państwa i Nieruchomości oraz w Wydziale Infrastruktury. Nie lepiej przedstawia się sytuacja kadrowa samorządów - zauważa gazeta.

W Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie brakuje zwłaszcza ekonomistów z doświadczeniem w finansach publicznych, osób do obsługi funduszy europejskich oraz pracowników ze znajomością prawa budowlanego. Urząd Miasta Krakowa od miesięcy nie może znaleźć chętnych do pracy w Wydziale Urbanistyki. Poszukuje także architektów, inżynierów z uprawnieniami budowlanymi, specjalistów od dróg i transportu oraz poborców podatkowych - wylicza “Dziennik Polski”.

Następna strona →